Spopot Festival (24.08.2008)   




Obejrzyj galerię zdjęć



To były niesamowite dwa dni...

Przyjechaliśmy do Sopotu w jednym podstawowym celu, zobaczyć Kim (dla paru osób miał to być pierwszy raz), spotkać się z nią, ale także posłuchać przebojów muzyki lat 80 na żywo. Plan nasz nie powiódł się w pełni, ale pomimo tego kolejny raz polscy fani dokonali rzeczy wielkich..


Ten zlot fanów Kim Wilde na pewno przejdzie do historii..
Kim miała zaplanowany przyjazd do Polski dopiero w niedzielę, z powodu koncertu w Austrii 23 sierpnia, więc sobotni pobyt w Sopocie chcieliśmy przeznaczyć na zwiedzaniu.. Niestety pogoda sobie z nas zakpiła, jedynie na parę godzin zatrzymując strugi deszcze. Jednakże spacer po Sopockim deptaku w czasie mini sztormu to także atrakcja..
Tak więc dzień 23 sierpnia poświęciliśmy w pełni zlotowi fanów Kim Wilde i oby takich spotkań było w przyszłości jak najwięcej, gdyż wspaniałych wspomnień mamy mnóstwo!

Hotel Haffnera przez około dwie godziny był przez nas najbardziej pożądanym miejscem w Sopocie, w którym podobno zawsze zatrzymują się gwiazdy sopockiego festiwalu. Piszę podobno, gdyż dochodzące po woli do nas świeże newsy zaczęły zaprzeczać tej "plotce".
Pod hotel wybraliśmy się z samego rana, z nadzieją na spotkanie z Kim. Spotkaliśmy tam kierowcę samochodu z logo programu "Dzień Dobry TVN". Poinformował nas, że Kim jest już w hotelu, ale nie wiadomo kiedy wyjdzie. Ciśnienie podniosło się niesamowicie, ale po kilkunastu minutach wszystkie nadzieje prysły jak bańka mydlana. Kolejny kierowca, tym razem srebrnego BMW (takimi to samochodami gwiazdy Sopotu 2008 były wożone po mieście), przedstawił nam pewną listę, z której wynikało, iż Kim do Polski przyleci dopiero o 15:30, i w dodatku do luksusowego Grand Hotel, położonego nad samym morzem. Tak więc zrezygnowani i zawiedzeni udaliśmy się w stronę molo. W między czasie okazało się, że Shakin' Stevens, kolejna gwiazda Sopotu nie mieszka ani w Grand Hotel, ani w Haffnerze..
Jednak o ile szczęścia nie mieliśmy z Kim, w połowie udało się to z tym wyżej wymienionym panem, na którego trafiliśmy na molo, gdy udzielał wywiadu Andrzejowi Sołtysikowi i Magdzie Mołek.

Spotkaliśmy tam także fanów Sandry, a nasza grupa, ubrana w specjalne koszulki z Kim Wilde cały czas wzbudzała zainteresowanie wśród przechodniów..

Shakin' Stevens po wywiadzie "uciekł" do restauracji i ślad po nim zaginął.. Podobno odjechał samochodem.. ale nie wiemy jak i kiedy, skoro restauracja nie miała tylnego wyjścia..
Tak więc tracąc z oczu Stevensa, musieliśmy zadowolić się panem Sołtysikiem, który zresztą okazał się bardzo fajnym i wyluzowanym facetem. Podpisywał autografy, pozował do fotek.. Jakże różnił się od tego Sołtysika, którego znamy z TVN! Zapytaliśmy go o Kim, ale potrafił jedynie odpowiedzieć nam słowami "nie widziałem jej dzisiaj..".

Kolejnym etapem naszej przygody była Opera Leśna i próby, na które zamierzaliśmy się wybrać, i tutaj kolejne rozczarowanie. Mijający nas ludzie pozbawili nas zudzeń, mówić, że na próby nie wpuszczają jednak, bo artyści (lub artysta) sobie tego nie życzą.. Ale nie zamierzaliśmy się tak łatwo poddać. Dotarliśmy niemalże pod bramy Opery Leśnej, gdzie na naszej drodze spotkaliśmy reporterkę TVN, albo raczej ona spotkała nas..
Udzielenie krótkiego wywiadu dla TVN 24 było dla nas czymś nowym, nie powiem.. Jadąc do Sopotu takich przeżyć się nie spodziewaliśmy..
Szkoda, ze panu kamerzyście wypadł kabelek pod koniec wywiadu, bo pierwsze podejście było najlepsze z naszej strony.. Potem zaczęły się wkradać nerwy.. i było mniej naturalnie. Z mojego punktu widzenia, może stronę internetową prowadzi się fajnie, ale występowanie przed kamerą to nie dla mnie zajęcie..
Tak czy inaczej, fani Kim Wilde mieli swoje pięć minut, i jak się potem okaże, nie ostatnie.. Niestety nie udało się nam wynegocjować wywiadem wejścia na próbę, ale poinformowano nas, iż przylot Kim do Polski został przewidziany na 15:20, a próba w Operze Leśnej na godzinę 16.
Skierowaliśmy się tak więc pod amfiteatr, i z innymi fanami. m.in. Sandry, słuchaliśmy prób innych artystów z wysokiego szczytu nad Operą, skąd dźwięk wydawał się być idealny.
Kolejne trzy godziny zdecydowanie nie potoczyły się po naszej myśli, kiedy oczekiwanie na przyjazd Kim powodowało u nas zniecierpliwienie, potem nawet obawy. Informacja o opóźnionym samolocie Kim zaniepokoiły nas jeszcze bardziej.. Tak długi postój niemalże w jednym miejscu spowodował naszą nieuwagę, gdy Kim niepostrzeżenie wjechała bramą Opery Leśnej, pięknym granatowym BMW. Mi udało się ujrzeć jedynie tył jej sylwetki w mijającym mnie aucie..

Zapewne niektórzy z Was czytając to mogę sobie pomyśleć, że sprawy wyraźnie nie szły po naszej myśli..
Jakby to źle nie wyglądało.. próbę Kim posłuchaliśmy z góry nad Operą, powaleni maksymalnie wokalem Kim.. W trakcie ciszy darliśmy się ile mieliśmy siły w płucach: KIM WILDE i WE LOVE YOU. Podobno nie było nas słychać na dole.. ale była to dobra próba generalna przed tym co miało nastąpić później..
Niestety próba była krótka i jedna, w porównaniu z innymi artystami.. Została godzinka, a nas czekała jeszcze wycieczka do jednej z kwater.. a potem szybki bieg z powrotem; braki kondycyjne były wyraźne.. ;)


Kilka słów prawdy o Festiwalu w Sopocie..

Wreszcie byliśmy w Operze Leśnej.
Przyglądaliśmy się przyszłej widowni tegorocznego festiwalu, przed oczami śmigały nam bilety z zerową ceną. Do publicznej sprzedaży wystawiono około tysiąca biletów, może nawet mniej. Kolejne trzy tysiące odnaleźliśmy w rękach ludzi TVN, sponsorów i ich przyjaciół.. Większość z nich przyszła na koncert tylko po to, by się uśmiechnąć na fotach, zaprezentować nowy image, spotkać swoich kolegów, koleżanki. Nie twierdzę, że lata 80 ich w ogóle nie interesowały, o nie, ale jednak takiego typu imprezy powodują nasze pytania i wątpliwości. Dla kogo to całe show? Czy nie byłoby lepiej zamiast rozdawać bilety pomiędzy znajomymi, wystawić je na sprzedaż i dać szansę przeżyć wspaniałe chwile prawdziwym fanom muzyki, a pieniądze z ich sprzedaży przeznaczyć chociażby na wyremontowanie słynnego amfiteatru? Piasek pod nogami, nierówny grunt, ławeczki wciąż przypominające nam PRL czy główna brama witająca w Operze Leśnej, nie remontowana chyba od trzydziestu lat.. Widzowie przed telewizorami widzący scenę niczym z bajki nie są świadomi tego, jak słynny amfiteatr wygląda wewnątrz. Rozumiemy, że TVN chce zrobić wielkie show, pokazać to w telewizji, ale co z resztą?

Dwadzieścia lat temu festiwal zaczął podupadać finansowo, brak sponsorów i ciągnące się kłopoty finansowe spowodowały, iż Telewizja Publiczna w końcu utraciła prawa do organizacji kolejnych festiwali. Nikt jednak nie przewidział, że oddanie tej imprezy w ręce działaczy stacji komercyjnej, zabije jej urok. I o ile z punktu widzenia widza siedzącego przed telewizorem wszystko może wydawać się w porządku, od wewnętrznej strony już tak kolorowo nie jest.
Nie powiem, żebym była jakąś wielką fanką sopockich festiwali, sama obejrzałam w telewizji może parę transmisji, gdy występowały moje ulubione gwiazdy. Jednakże choćby z powody Kim, tego pamiętnego koncertu dwadzieścia lat temu, sentyment jest przeogromny a jednocześnie przykry widok, gdy na twoich oczach komercjalizacja zabija cały urok tego popularnego w świecie festiwalu.
Piętnastominutowe reklamy brutalnie przerywające świetną zabawę, żałosne występy "komika" w czasie przerwy reklamowej powodowały, iż wszyscy uciekali z miejsc.. Rewelacyjnym pomysłem na "zabicie" czasu w trakcie reklam mógłby być dla widzów w amfiteatrze pokaz teledysków z lat 80, bo publiczność tego wieczora była wspaniała, i bawiła się wyśmienicie czując magie lat 80. Jednakże TVN nie mógł zarobić wiele z biletów, gdy 3/4 rozeszły się gratisowo, i musiał nadrobić reklamami. Tymi w telewizji, ale nawet i nam na telebimie fundowano 15 minut m.in. z mielonką Sokołowa.
Do tego prezenterzy na siłę starający się rozbawić publiczność, kompromitując samych siebie. Bo choć bardzo lubię pana Szymona, to jednak wtrącanie tekstów o polityce czy aż nadmierne reklamowanie swojego programu leciało na minus całemu festiwalowi. Najbardziej bolesna sprawa, bisy.. TVN tak bardzo chce się trzymać ramówki, ze na koncercie gwiazda nie potrafiła do końca zejść ze sceny, gdy już Majewski zagadywał, nie dając nam zupełnie szansy choćby powalczenia o tego bisa.. Nie wiem tylko jak to się ma do słów pewnego pana przed rozpoczęciem transmisji w telewizji, który na scenie zachęcał nas do zabawy i zapewniał, że bisy będą..
Kolejna sprawa, występ tak dużej liczby wykonawców i ścisłe wymogi narzucone przez samą stację co do ramówki antenowej i przeznaczenia na festiwal tylko 2 godzin i 20 minut (w tym 30 minut reklam) spowodowały, iż artyści musieli przywieźć ze sobą specjalne podkłady muzyczne. Każda przerwa pomiędzy występami artystów i dostrojenie sprzętów była najwyraźniej nie do przejścia dla komercyjnej stacji, dla której ramówka w telewizji jest ważniejsza od dobrej zabawy przy prawdziwej muzyce. Zapewne także w grę wchodził mniejszy koszt samego sprowadzenia gwiazdy, bo płacili jedynie wokalistom..



Koncert

Jednakże pomimo tych wszystkich nieprzyjemnych zgrzytów, sam koncert się wybronił, a raczej wybroniły go gwiazdy, muzyka lat 80, która jest nieśmiertelna oraz rewelacyjna publiczność. Podobno takiej widowni już dawno w Sopocie nie było.. Dzień wcześniej, jak czytałam z komentarzy, publiczność przygrzewała maksymalnie ławki sopockiego amfiteatru, podczas gdy fani lat 80 pokazali jak można się bawić i cieszyć występami tych, na których piosenkach się wychowywaliśmy. I można tylko żałować, że za kolejnych dwadzieścia lat zabraknie właśnie takich koncertów, bo która z dzisiejszych młodych gwiazd wytrzyma próbę czasu? Jakiego artystę będziemy tak kochać i wielbić, przez tyle lat, jak to się ma z gwiazdami wspaniałej dekady lat 80?

Zabawa zaczęła się od występu Shakin' Stevensa, który pomimo tych 60 lat na karku prezentował się świetnie i zaśpiewał wspaniale. Kolejny występ nieco zniesmaczył niektórych widzów i wywoływał dość mieszane uczucia. Dla całego festiwalu, playback Sandry nieco zaniżył jego poziom. Na szczęście kolejne gwiazdy nie zawodziły. Samantha Fox porwała publiczność. Usłyszenie na żywo piosenki mojego dzieciństwa, "Nothing's gonna stop me now" wzruszyło mnie niesamowicie...
I tak było do drugiej przerwy. Wspaniała zabawa, szaleństwo i śpiewanie z gwiazdami.. Kolejne wydarzenia rozgrywające się podczas drugiej przerwy reklamowej niestety nie do końca potoczyły się tak jak byśmy tego chcieli. Ochroniarze usilnie nie dopuszczali nas w dół sceny, wciąż ganiali ludzi, by siedzieli na swoich miejscach...
Czyżby bali się o bezpieczeństwo VIP-ów przybyłych na koncert, którzy zajmowali pierwsze sektory amfiteatru? Bo chyba nie chodziło tutaj o "sprawiedliwość", że siedzisz na miejscu, zgodnego z ceną zakupu biletu?
Nasza desperacja obejrzenia Kim z bliska była tak ogromna, że szukaliśmy pomocy i wsparcia u pewnego polityka cieszącego się dość złą sławą. Nic to nie dało, pomimo iż facet wydawał się być po naszej stronie...
Tak więc Kim przywitaliśmy z daleka, i tylko głośnymi, zdzierającymi gardło okrzykami mogliśmy zwrócić na siebie uwagę, i to się udało. Pomimo fatalnej widoczności, gdzie niskie osoby przegrywają całkowicie, wyszaleliśmy się na jej trzech piosenkach maksymalnie, krzycząc w przerwach KIM WILDE i WE LOVE YOU. Jednak postanowiono nas dobić na końcu i bisu nie było. Ba, nie było na niego szans, skoro pan Majewski nie poczekał nawet by Kim całkiem zeszła ze sceny, i zaczął zapowiadać kolejną gwiazdę.
Nic nie dały nasze krzyki.. Publiczność w pewnym momencie się poddała, ale my nie ustępowaliśmy, krzycząc za Kim.. Niektórzy z miejsc VIP-owskich robili nam zdjęcia, nie wiem tylko, czy to z powodu podziwu dla naszej determinacji czy w ich oczach wyglądaliśmy na kompletnie szalonych ludzi chcących przekrzyczeć Majewskiego?



Na scenę wyszedł Thomas Anders, i pomimo fantastycznej atmosfery w amfiteatrze, nam ochota na zabawę nieco zmalała.. Coraz większa złość i żal brały górę nad resztą. Nie doczekaliśmy zaplanowanego jeszcze przed koncertem, bisu "drugiej połówki" Modern Talking, i podążyliśmy po woli do wyjścia, po drodze zaczepieni przez grupę ludzi zafascynowanych naszymi koszulkami..


Tuż po koncercie..

Dotarliśmy do bramy, za którą stała ochrona. Wiedzieliśmy, że jeśli gdzieś chcemy szukać Kim, to właśnie tam. Kilkanaście minut później, gdy publiczność wciąż opuszczała amfiteatr, pod bramę od drugiej strony podjechał samochodów, z Kim siedzącą na przednim siedzeniu. Kim zaczęła nam machać, uśmiechnieta od ucha do ucha, my zaczęliśmy szaleć. Okrzykami KIM WILDE i WE LOVE YOU wyraźnie ją wzruszyliśmy. Szybko zostalismy wsparci przez coraz to wiekszą liczbę widzów gromdzącą się przy bramie, a także naszych znajomych; fanów Sandry.
Kim w pewnym momencie gotowa była wyjść z samochodu, ale odradzono jej tego, gdyż za jej samochodem ustawiała się kolejka następnych pojazdów chcących wyjechać z Opery Leśnej.. Z perspektywy czasu, wiem, że to było jedyne wyjście z sytuacji, pomimo naszej rozpaczy..
Jednakże zachowanie ochrony oraz VIP-ów, którzy na naszych oczach zaglądali do Kim, robili zdjęcia i zbierali od niej autografy jedynie upewniło nas w przekonaniu, dla kogo ta impreza była. Na nasze pytanie, czemu nie możemy podejść do Kim, jak to robią "tamci", usłyszeliśmy odpowiedź: "Bo nie jesteście VIP-ami". No i wszystko jasne..
Niestety to nie był koniec przykrych dla nas wydarzeń, gdy prośby przekazania dla Kim naszych prezentów zostały kompletnie zignorowane, również przez tych, co dwie minuty wcześniej dostały od niej autograf..
Kim w samochodzie zaczęła podpisywać zdjęcia z autografami dla Nas, a my śpiewaliśmy dla niej "You Came". Gdy autografy nam rozdano i jeden z panów przekazał od nas dla Kim maskotkę, poddaliśmy się, po woli odsuwając się od bramy. Ochrona jednak nie traktowała nas uprzejmie i sama prowokowała już dość zdenerwowanych ludzi. Jeszcze na ostatnią chwilę, udało się nam przekazać Kim najważniejszy prezent od nas, Album Polski, z pięknymi ilustracjami i historią (po angielsku) naszego kraju i miast, by zachęcić Kim do głębszego zapoznania się z naszym krajem.. choćby na wakacjach z rodziną.
Piękna dedykacja napisana przez nas na albumie była jakoby podziękowaniem jej za to wszystko, co zrobiła dla nas, że jest tak wspaniałą osobą i od tak wielu lat cieszy nas swoimi piosenkami i niesamowitą osobowością.. I żeby zawsze pamiętała, że jej Dom jest także tam, gdzie są jej fani.

Na koniec, gdy już samochody odjeżdżały, podbiegliśmy jeszcze pod pierwszą bramę Opery Leśnej i pomachaliśmy na pożegnanie naszej idolce, która w podzięce, pomachała nam albumem, obdarzając nas szczerym uśmiechem.. Tego momentu nie zapomnę do końca życia..

Niedługo później jeszcze spotkaliśmy fanów Sandry, którzy dogonili auto Samanthy stojące w korku przecznicę dalej. Udało się im zdobyć jej autografy oraz zrobić kilka fotek..


Jakie wrażenia po tych dwóch dniach?

Przede wszystkim był to wspaniały zlot fanów Kim Wilde, świetny koncert gwiazd, których przypomnę, średnia wieku wynosiła około 50 lat. Atmosfera panująca w Operze Leśnej była niepowtarzalna, a publiczność dowiodła, że muzyka lat 80 nigdy nie przeminie..
Zapominając o przykrych chwilach, i zatrzymując w pamięci jedynie te wszystkie wspaniałe momenty, czujemy ogromny niedosyt. Występ Kim za krótki, a brak możliwości spotkania się z nią, spowodowany późnym przyjazdem do naszego kraju, do tego jeszcze dość opóźniony z powodu samolotu bardzo nas zawiódł. Występ z piosenką "You Keep Me Hangin'on" był jednym z najlepszych wykonań tego utworu przez Kim..
Zdecydowanie brakowało nam na koncercie utworu "Cambodia"..
Zasmuciła także nieobecność Ricky'ego na festiwalu oraz brak możliwości wystąpienia Kim przed polską publicznością z całym wspaniałym zespołem grającym muzykę na żywo.
Jednak czego więcej mogliśmy się spodziewać po organizatorach komercyjnej stacji?

Pozostaje nam jedynie nadzieja, że następnym razem spotkamy się już na normalnym koncercie, spotkamy się z Kim i dopełnimy nasze marzenia, które od lat żyją w naszych głowach i sercach.

I mam także nadzieję, że więcej z Was dołączy do nas, i wspólnie spędzi niezapomniane chwile, kolejny raz udowadniając, że Kim fanów w Polsce ma Wielkich.


Powrót do początku




|  Biografia  |                

|  Twórczość  |               

|  Wydarzenia  |               

|  Galeria  |              

|  KimWilde.pl  |

Biografia

Kalendarium

Ogrodnictwo

Secret Songs

Ricky Wilde
Teksty piosenek

Albumy

Single

Teledyski

Książki

Twórcy piosenek
Koncerty

Kim Wilde w Warszawie

Terminy
Galeria zdjęć
Strona Główna

Forum

Facebook

O stronie


© KimWilde.pl   2006 - 2015

facebook