Tour 2009 - Monachium (24.03.2009)   


To był zdecydowanie jeden z najlpszych koncertów Kim! Była fantastyczna, pełna energii i dobrego humoru, a publiczność najlepsza jaką Kim i jej zaspół mogli sobie wymarzyć na początek trasy! Niesamowita atmosfera, chwile pełne wzruszeń oraz nieukrywanej radości, a wszystko przy wspaniałej muzyce!

Repesrtuar utworów nadzwyczajny, z przekrojem na całą karierę Kim. Do tego usłyszliśmy dwa niesamowite i zaskakujące covery oraz jedną całkiem nową piosenkę napisaną przez Ricky'ego'...



Obejrzyj galerię zdjęć

Fragmenty koncertu na YouTube:
Never Trust a Stranger (fragment)
The Second Time 1 (fragment)
The Second Time 2 (fragment)
Another Step cz.1 (fragment)
Another Step cz.2 (fragment)
Cambodia (fragment)
You Came cz.1 (fragment)
You Came cz.2 (fragment)
Kids in America (fragment)






Set List

Never trust a stranger
Perfect girl
View from a bridge
The second time
Love blonde
Another step (duet ze Scarlett Wilde)
Four letter word
Chequered love
Anyplace Anywhere Anytime
Love in the natural way
Love is holy
Cambodia
Loving you more than you know
Can't get enough (of your love)
A little respect
You came
You keep me hangin' on
BIS
Ça plane pour moi
Kids in America



Do Monachium pojechałyśmy z Legnicy samochodem Małgosi, w towarzystwie Uli, menadżerki zespoły 'Wanda i Banda', która wciąż się upiera, że nie jest fanką Kim!! Ha, my i tak wiemy lepiej!

Podróż okazała się dosyć trudna, najpierw straciłyśmy czas na drogach pełnych błota i dziur.. A gdy już szczęśliwie wjechałyśmy na niemieckie autostrady, pogoda co chwila stroiła nam figle, gdy burze śnieżne były przeplatane słońcem i deszczem. Więc do Monachium przyjechałyśmy z lekkim opóźnieniem, a chłopaki czekali już na nas w hotelu. Tym razem nie było wielkiego zachwytu nad Hiltonem, który w porównaniu z tym w Berlinie wypadł raczej blado.

Po wypakowaniu się, postanowiliśmy wybrać się pod Muffathalle, która znajdowała się tuż za rogiem.
Wcześniej jednak nasza Ula poczyniła pewnych kroków i przedzwoniła do Nicka, Kim menadżera, z pytaniem o ewentualne spotkanie z nami. Napomknęła, że mamy dla Kim specjalny prezent no a ona przywiozła dla chłopaków - Nicka, Ricky'ego- wiśniówkę, którą obiecała im po Ejtis Szoł. Nick powiedział, że jak najbardziej możemy się spotkać z Kim po koncercie.
Tak więc przeszliśmy się do hali, gdzie miał się odbyć koncert, obejrzeliśmy budynek, zwracając uwagę na dwa wielkie czerwone autokary Kim.

Gdy wróciliśmy do Muffathalle wieczorem, zastaliśmy niewielki tłum ludzi, który czekał już przed wejściem.. Udało mi się dostrzec kilka znajomych twarzy, zapewne większość z oficjalnego forum...
Mieliśmy mały problem, co zrobić ze scrapbookiem dla Kim, bo wnosić go na koncert mi się nie uśmiechało. I tym zajęła się Ula.. gdyż obok wejścia były jeszcze jedne drzwi, prowadzące do restauracji, w której siedział Ricky z całym zespołem. Ula do nich podeszła, i dała Ricky'emu album, mówiąc mu, że to jest specjalny prezent dla Kim od nas, i by go przechował. Jak się później okazało, album z garderoby Ricky'ego jakimś cudem zawędrował do Kim..

Po chwili Ula zawołała nas, żebyśmy weszli do restauracji. Minęliśmy Ricky'ego machając do niego, a on nam.
Gdybym wiedziała, że więcej się z nim tego wieczora nie zobaczymy, to bym do niego podeszła.. A byłam przekonana, że jego także spotkamy po koncercie..
Tak więc trochę od tyłu, podeszliśmy pod pierwsze drzwi, które już bezpośrednio prowadziły na salę.. Niedługo później i resztę ludzi wpuszczona do środka i pod drzwiami zrobiło się dosyć ciasno. My dzielnie staraliśmy się zachować dobrą pozycje, by móc zająć najlepsze miejsca pod samą sceną, podczas gdy tłum napierał na nas. W końcu zlitowano się nad nami i wrota się otworzyły. Wbiegliśmy na salę i miejsca szybko zostały zajęte. Obok nas, stanęły dwie holenderskie fanki, które wyraźnie chciały mieć cały środek dla siebie i się uparcie rozpychały, na czym ucierpiało biodro Petera


Po prawie godzinie czekania, i naszych czasami dziecinnych wygłupów doczekaliśmy się koncertu.
Najpierw na scenę wyszedł Jon Harrison, jako specjalny gość na Kim turne. Nie wiem tylko czemu nie wystąpiła Scarlett ze swoim zespołem (wielka szkoda), jak zapowiadał to Ricky w Bydgoszczy..
Chłopak nawet fajnie śpiewał, ale ta jego wystająca bielizna stała się niechcianą atrakcją jego występu.. Gdy młody wokalista zszedł ze sceny zaczęły się przygotowania do koncertu, na który wszyscy przyszli tego wieczora..
Podczas przygotowań, 'Wilde Crew'(załoga Kim nosiła bluzy z takim napisem) porozklejała na podłodze ściągi, listę utworów, które miały być zgrane.. I tutaj już pierwszy szok i euforia, gdy poznaliśmy te piosenki. Któż by się spodziewał na jednym koncercie usłyszeć 'Another Step' , Love in the Natural Way, czy w końcu 'Can't Get Enough (of your Love)' - mój wymarzony utwór na koncercie, o którym nawet wspomniałam w scrapbooku dla Kim.

I w końcu zaczęło się!
Koncert rozpoczęła piosenka 'Never Trust a Stranger'... Kim wyszła na scenę i cała sala oszalała!!!
Później było Perfect Girl oraz View from a bridge' oraz Kim uwaga na temat śniegu, którego w Monachium się nie spodziewała... ;) W trakcie występu na Perfect Girl, Kim zgrabnie pokazywała nam swoje uda, i pośladki, z miną mówiącą 'Perfect girl, it's not me'.

To był zdecydowanie jej wieczór.. Jej publika, jej fani.. Ona w takich momentach czuje się najlepiej, najswobodniej.. A na scenie daje takiego czadu, że dzisiejsze małoletnie gwiazdeczki powinny siedzieć na takim koncercie i się uczyć od mistrzyni!!!

Czwartym kawałkiem była piosenka The Second Time, którą Kim zapowiedziała, podglądając ściągę.. - a jednak się przydała ! :)

Przed kolejnym utworem jakim był Love Blonde, Kim kurtkę zdjęła przy ogólnym aplauzie publiczności i poczyniła uwagę, że nic więcej nie zdejmie, bo byśmy się zawiedli! Cała ona! :D
Na tym utworze zdarzyła się jedna z tych chwil, których my nigdy nie zapomnimy... W pewny momencie Kim nachyliła się nad nami śpiewając fragment piosenki i mi się wydaje, że to był ten moment, gdy nas poznała.
Po chwili Kim powróciła do nas, kucnęła i serdecznie pomachała wysyłając nam niesamowicie ciepły uśmiech... - świat na moment się zatrzymał... Do tego pokazała nam kciukami 'cool!' co myślę, odnosiło się do naszych czapeczek!

Kolejny utwór, to jedna z perełek tego wieczoru, 'Another Step' zaśpiewane w duecie ze Scarlett.
To niesamowite, że w 89 roku Kim i Ricky napisali przepiękną piosenkę z okazji narodzin Scarlett a 20 lat później ta sama dziewczynka, a raczej dorosła już dziewczyna zaśpiewała na scenie wraz z Kim..
W tym miejscu chciałam napisać jeszcze parę słów o Scarlett, która zrobiła na mnie bardzo miłe wrażenie. Po pierwsze dobry wybór w zmianie koloru włosów, w czarnych wygląda o wiele lepiej, a głos ma mocny i widać, że została urodzona po to, by śpiewać na scenie. Tutaj tworzy się dość duży kontrast z młodszą siostrą Kim, która wcześniej śpiewała w chórkach (a obecnie przygotowuje się do własnego ślubu), i która zawsze wydawała się być bardziej stonowana i spokojna, a na początku trasy w 2007 roku, to nawet i była wyraźnie stremowana..

Jak Kim wspomniała, uwielbia koncertować ze swoją rodziną i można było zobaczyć pomiędzy tą trójką ogromną miłość i szacunek.. Kim przypomniała zasługi Rycky'ego, że jest z nią od początku kariery, i w dużym stopniu to jego zasługa, co Kim osiągnęła. To było bardzo miłe, gdy Kim mówiła te słowa, a na sali rozlegały się ogromne okrzyki..
Zaraz później usłyszeliśmy pierwsze takty Four Letter Word, piosenki, którą Kim zawsze wykonuje perfekcyjnie, jak było i tym razem oczywiście!

Następnie Kim poszalała na Chequered Love oraz Anyplace Anywhere Anytime, a publiczność wraz z nią.
Później pojawił się kolejny rarytasik tego koncertu, piosenka Love in the Natural Way. Przyznam się, że nigdy bym nawet nie pomyślała, że Kim ten utwór kiedyś zaśpiewa na żywo, bo jeśli miałabym się spodziewać jakiegoś kolejnego kawałka z 'Close' to oczywiście liczyłam na 'European Soul'. Jednakże Love in the natural way, to także jest jeden z moich ulubionych utworów, i po prostu aż ciarki po plecach przeszły, gdy usłyszałam pierwsze takty tej piosenki na żywo!

Kolejny utwór, Love i Holy, to także duże zaskoczenie, poza tym, że już w ostatnich latach zdarzyło się Kim zagrać ten kawałek na koncertach.

W końcu nadszedł czas na najważniejszy utwór tego wieczora.. "Cambodia". To co się działo w trakcie tej piosenki, nie wiem, czy potrafię opisać w słowach.. Cała sala zaśpiewała z Kim, której głos brzmiał tak niesamowicie aksamitnie i czysto.. I to co udało mi się dostrzec w tym jednym ważnym momencie, gdy Kim stanęła centralnie przede mną.. to wzruszenie w jej oczach.. Jakaś magia działa się w trakcie tego utworu, cała sala oddała Kim to, co ona nam zawsze daje na koncertach. Czyli całą siebie.. A my daliśmy jej całych nas..

Jednak to nie był koniec wzruszeń, gdy kolejnym utworem był całkiem nowy kawałek, napisany przez Ricky'ego, zatytułowany "Loving you more than you know"..
Przepiękny utwór, pięknie przez Kim zaśpiewany.. aż łzy w oczach miałam..
A później poleciało 'Can't get enough (of your love)' a ja oszalałam ze szczęścia!!!
Jednak po tej piosence znowu zrobiło się lirycznie i wzruszająco. Kim zaśpiewała piosenkę grupy Erasure "A Little Respect".. Na ekranie podczas tego utworu pojawiały się zdjęcia Kim z zespołem z różnych ich koncertów. Pięknie to wyglądało.. i szkoda tylko, że nie udało się zatrzymać uwagi i na Kim, i na ekranie ze zdjęciami..
Ten ekran pokazywał wcześniej także inne ciekawe rzeczy, na przykład słowa kocham cię w wielu językach i naszego nie pominięto!

Później było You Came (zaśpiewane jak zwykle dla fanów) następnie You Keep MeHangn'on' i wszyscy znowu szaleliśmy wraz z Kim!

Po tych kawałkach Kim się pożegnała z nami, ale każdy doskonale wiedział, że to nie koniec koncertu, jednakże ostatniej niespodzianki tego wieczoru się nie spodziewaliśmy!
Jeszcze przed powrotem Kim na scenę, jeden z Wilde Crew odkleił poprzednie kartki-ściągi i zastąpił je nowymi, a my się już zastanawialiśmy, co to ma znaczyć, i co na nich jest..
Jak się okazało, był to tekst piosenki Ça plane pour moi, którą kiedyś wykonywał Plastic Bertrand. A więc Kim postanowiła zaśpiewać nam po francusku - stąd ta ściąga, z której czasami korzystała :) i zapowiadając tą piosenkę, powiedziała, że jest to trudny utwór i robi to da nas!
To co się działo na tej piosence, niesamowicie dynamicznej, to było istne szaleństwo, a Kim dała niesamowitego czadu, jakby z każdą piosenką przybywało jej energii i sił!
I tutaj zdarzyła się rzecz dla nas niesamowicie miła, wręcz magiczna i nigdy tego nie zapomnimy.. Po tej fantastycznie zaśpiewanej piosence, także przez publiczność i bardzo długich owacjach, Kim spojrzała na nas i pozdrowiła polskich fanów, machając nam, a na koniec mówiąc "dziękuję", po polsku!!!

Finałem tego wieczoru była oczywiście Kids in America, kawałek który roznosi wszystko i wszystkich. Nie wiem skąd w Kim tyle energii, i że przy 19 utworze, ona sprawia wrażenie, jakby mogła 3 kolejne takie koncerty zagrać.. podczas gdy ja już leżałam głową na scenie, nogi odmawiały posłuszeństwa i kręgosłup bolał ogromnie. Ale Kim wciąż śpiewała i skakała, więc jak ja mogłam nie? Więc resztkami sił doskakałam do końca, czując jak ubranie klei mi się do mokrej skóry, łącznie ze spodniami!
Na koniec jeszcze ukłony całego zespołu i Kim opuściła scenę.. I niestety już nie powróciła na nią, pomimo iż jeszcze długo tłum fanów skandował jej imię..

Ludzie zaczęli się rozchodzić, a my nie mieliśmy siły się ruszyć.. I w końcu usiedliśmy sobie pod sceną.. Totalnie zmarnowani i wycieńczeni, ale za to jak bardzo szczęśliwi!
Od ekipy sprzątającej scenę, wyprosiliśmy butelkę wody, której zespół Kim nie wypił i zaspokoiliśmy na chwilę nasze pragnienie.. Wkrótce ochrona zaczęła nas wypraszać spod sceny, potem i z sali.. Skierowaliśmy się do baru i tam przez kolejnych kilkadziesiąt minut przyszło nam czekać na sygnał od Nicka.
Gdy długo nie było żadnego znaku, zaczęliśmy się niepokoić, że Nick o nas zapomniał i z Kim się nie spotkamy.. I gdy już nasze zwątpienie było dość duże, Ula otrzymała smsa a zaraz później w drzwiach restauracji pojawiła się znajoma twarz. Nick zawołał nas i szybciutko podążyliśmy za nim, z radością wymalowaną na twarzach. Pamiętam, że w pewnym momencie szłam obok niego i powiedziałam do niego Hello - co oczywiście błyskotliwym tekstem nie było, ale Nick uśmiechnął się szeroko i odpowiedział tym samym..

Gdy już zbliżaliśmy się do celu.. Jednak tu niespodzianka, gdy przeszliśmy halę i skręciliśmy w korytarz, za ściany wyłoniła się Kim, jak anioł.. Peter od razu klęknął przed nią i ogólnie euforia nas opanowała.
Nie potrafię dokładnie opisać co się działo wówczas, bo jak zwykle pamięć mnie zawodzi w takich momentach.. Ale atmosfera była nadzwyczajna..

Na wstępie pamiętam spojrzenie Kim, jej wzrok wpatrzony w mój - uczucie nie do opisania - i jej słowa, że cieszy się, że znowu nas widzi.. Kim od razu podziękowała za album. Powiedziałam jej, że jest on od wszystkich polskich fanów, a ona na to, że wie o tym (ktoś tu już przeglądał Scrap Booka :P )
Kim promieniała i była niesamowicie szczęśliwa, że nas widzi, nawet gdy później inni fani do niej podchodzili, ona zerkała na nas, wyraźnie nami zainteresowana.
Bardzo podobały się jej nasze koszulki a dokładnie zdjęcie.. Powiedzieliśmy jej, że jest z Wrocławia, choć tak naprawdę, było Bydgoszczy, ale to mały szczegół :)
Kim oczywiście podpisała nam koszulki, a gdy podpisywała Małgosi, stwierdziła, że na piersi to Ricky powinien się podpisywać!

Naprawdę, marzenia odnośnie Kim miałam i mam nadal ogromne, ale wiara w to, że się spełnią była znikoma a tu proszę, dzieją się takie rzeczy, że wciąż uwierzyć nie mogę!!!!!
Do tego my nie przyszliśmy do Kim, tylko ona wyszła do nas.. ubrana dosyć prywatnie... (miała fajne kapcioszki na stopach).

To spotkanie było wyjątkowe i bardzo osobiste.. Kim cały czas szukała z nami kontaktu wzrokowego, co nigdy wcześniej się nie zdarzyło.. Jakby chciała nam zajrzeć w duszę.. poznać.. i zapamiętać. Jakaś nieopisana metafizyka.. Magia.. Kim zawsze tworzyła swoim wdziękiem wokół siebie taką niesamowitą atmosferę, ale to co tam przeżyliśmy, z niczym porównać się nie da!

Kim i Nick dziękowali nam za wsparcie oraz za to, że przyjechaliśmy, a Kim nie kryła radości, gdy dowiedziała się, że będziemy w Hamburgu :) I powiedzieliśmy jej, że w Hamburgu zaśpiewamy jeszcze lepiej, na co się roześmiała :D

Rozmawialiśmy także z nimi o koncercie, jak nam się podobał, o tej niesamowitej atmosferze i publiczności... A także Peter zagadał Nicka o stronę kimwilde.pl
A gdy Kim już odchodziła, powiedziała do nas "dziękuję", drugi raz tego wieczora...

Kim wyglądała wspaniale, pięknie i tryskała radością. Była świetnie ubrana, w kurtce skórzanej, która przypominała mi image Kim z lat 80! Naprawdę, nie ma nic przyjemniejszego, niż oglądać ją na scenie, z takiego bliska, patrzeć na jej szczęśliwą i śliczną twarz.. i słuchać tego niesamowitego głosu...

Już nie mogę się doczekać kolejnego koncertu... już we wtorek w Hamburgu!



Dziękuję moim Wilde'owym przyjaciołom za wspaniałe chwile, jakie razem przeżyliśmy w Monachium już ciesząc się na nasze kolejne spotkanie w Hamburgu!

I dziękuję Małgosi i Uli za tych kilka godzin spędzonych w podróży w samochodzie!


Powrót do początku




|  Biografia  |                

|  Twórczość  |               

|  Wydarzenia  |               

|  Galeria  |              

|  KimWilde.pl  |

Biografia

Kalendarium

Ogrodnictwo

Secret Songs

Ricky Wilde
Teksty piosenek

Albumy

Single

Teledyski

Książki

Twórcy piosenek
Koncerty

Kim Wilde w Warszawie

Terminy
Galeria zdjęć
Strona Główna

Forum

Facebook

O stronie


© KimWilde.pl   2006 - 2015

facebook